{"id":1432,"date":"2017-09-25T19:25:28","date_gmt":"2017-09-25T17:25:28","guid":{"rendered":"https:\/\/beniuk.gr5.pl\/apologetyka2\/?p=1432"},"modified":"2017-09-25T19:25:28","modified_gmt":"2017-09-25T17:25:28","slug":"lewandowski-paul-feyerabend-grabarz-racjonalizmu","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/beniuk.gr5.pl\/apologetyka2\/lewandowski-paul-feyerabend-grabarz-racjonalizmu\/","title":{"rendered":"Lewandowski: Paul Feyerabend, grabarz &quot;racjonalizmu&quot;"},"content":{"rendered":"<div class=\"art_head\">\n<div class=\"art_lead_info nophoto\">\n<div class=\"art_lead\"><strong>Przedstawiam profil \u015bwiatopogl\u0105dowy Paula Feyerabenda, jednego z najciekawszych filozof\u00f3w XX wieku, kt\u00f3ry wywo\u0142a\u0142 spore zamieszanie swoimi publikacjami, szczeg\u00f3lnie w\u015br\u00f3d &#8222;racjonalist\u00f3w&#8221; i naukowc\u00f3w.<\/strong><\/div>\n<\/div>\n<\/div>\n<div class=\"clear\"><\/div>\n<div class=\"art_text\">\n\u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 W niniejszym tek\u015bcie chcia\u0142bym nieco przybli\u017cy\u0107 sylwetk\u0119 mentaln\u0105 Paula Feyerabenda (1924-1994), na pogl\u0105dy kt\u00f3rego niejednokrotnie powo\u0142ywa\u0142em si\u0119 w swych esejach apologetycznych. Do napisania niniejszej rozprawki sk\u0142oni\u0142a mnie niepozorna ksi\u0105\u017ceczka Feyerabenda, pt. <em>Dialogi o wiedzy<\/em>, wydana w Polsce przez wydawnictwo Aletheia (Warszawa 1999). Ksi\u0105\u017ceczka ta, cho\u0107 o niewielkiej obj\u0119to\u015bci (150 stron w ma\u0142ym kieszonkowym formacie), zawiera w sobie mn\u00f3stwo bezcennych i arcyciekawych spostrze\u017ce\u0144, upakowanych na bardzo ograniczonej ilo\u015bci papieru. Nie b\u0119dzie przesad\u0105 je\u015bli stwierdz\u0119, \u017ce po przeczytaniu tej pracy swego czasu doszed\u0142em do wniosku, \u017ce wynios\u0142em z niej dla siebie jeszcze wi\u0119cej ni\u017c z kultowej ksi\u0105\u017cki <em>Przeciw Metodzie<\/em>, z kt\u00f3rej Feyerabend zas\u0142yn\u0105\u0142. W <em>Dialogach o wiedzy<\/em> Feyerabend jest jeszcze dojrzalszy, ostrzejszy, wnikliwszy, dosadniejszy i dokonuje r\u00f3wnie\u017c wielu retrospekcji w kierunku <em>Przeciw Metodzie<\/em>. Generalnie polecam oczywi\u015bcie wszystkie prace Feyerabenda bez wyj\u0105tku gdy\u017c po ich lekturze mo\u017cna si\u0119 <strong>bezpowrotnie i raz na zawsze wyleczy\u0107 z ciasnego i niezwykle sztywnego my\u015blenia \u201eracjonalistycznego\u201d<\/strong>. W moim przypadku oznacza to nie tyle wyleczenie si\u0119, co po prostu ostateczne uodpornienie. Dlatego w\u0142a\u015bnie nazwa\u0142em Feyerabenda \u201egrabarzem racjonalizmu\u201d w tytule niniejszego eseju. Niekt\u00f3rym \u201eo\u015bwieconym\u201d, chc\u0105cym w tym momencie ewentualnie zaprotestowa\u0107, warto tu przypomnie\u0107, \u017ce Feyerabend ma jak najbardziej prawo do takiej postawy, cho\u0107by dlatego, \u017ce sam by\u0142 swego czasu zadeklarowanym \u201eracjonalist\u0105\u201d, co potem bezpowrotnie porzuci\u0142. Tym lepiej czyta si\u0119 jego ksi\u0105\u017cki, maj\u0105c \u015bwiadomo\u015b\u0107, \u017ce nie jest to nowicjusz znaj\u0105cy temat jedynie pobie\u017cnie i z drugiej r\u0119ki.<br \/>\nTraktat <em>Dialogi o wiedzy<\/em> zosta\u0142 skonstruowany w formie gor\u0105cej wymiany zda\u0144 mi\u0119dzy fikcyjnymi studentami jednej z ameryka\u0144skich uczelni, <strong>sprzeczaj\u0105cych si\u0119 o natur\u0119 wiedzy i poznania.<\/strong> Sp\u00f3r jest toczony na kanwie pogl\u0105d\u00f3w staro\u017cytnych filozof\u00f3w greckich, g\u0142\u00f3wnie Platona, ale nie tylko gdy\u017c rozwa\u017cane s\u0105 tak\u017ce pogl\u0105dy innych filozof\u00f3w greckich, w tym zw\u0142aszcza <strong>Protagorasa, maj\u0105cego by\u0107 pierwszym relatywist\u0105 w historii my\u015bli.<\/strong> W drugiej cz\u0119\u015bci omawianej ksi\u0105\u017cki Feyerabenda odnajdujemy fikcyjny dialog pomi\u0119dzy nim samym i pewnym pracownikiem akademickim, kt\u00f3ry przygotowa\u0142 zbi\u00f3r tekst\u00f3w r\u00f3\u017cnych autor\u00f3w, po\u015bwi\u0119cony pogl\u0105dom Feyerabenda. Jest to riposta autora ksi\u0105\u017cki na r\u00f3\u017cne oceny jego pogl\u0105d\u00f3w, z kt\u00f3rymi to ocenami si\u0119 on nie zgadza\u0142 lub kt\u00f3re chcia\u0142by doprecyzowa\u0107. Ten drugi dialog daje jednak ponown\u0105 okazj\u0119 do poczynienia przez Feyerabenda kolejnych krytycznych uwag wobec koncepcji \u201eracjonalistycznych\u201d, st\u0105d b\u0119dzie dla nas r\u00f3wnie cenny co pierwszy dialog. Oba dialogi zaprezentowane w tej ksi\u0105\u017cce s\u0105 jedynie kolejnym sposobem, kt\u00f3ry Feyerabend wybra\u0142 aby przedstawi\u0107 swe sceptyczne pogl\u0105dy wobec \u201eracjonalizmu\u201d.<br \/>\nPrzejd\u0119 wi\u0119c teraz do om\u00f3wienia co ciekawszych spostrze\u017ce\u0144 autora. W niniejszym tek\u015bcie b\u0119d\u0119 referowa\u0142 tylko ksi\u0105\u017ck\u0119 <em>Dialogi o wiedzy<\/em> Paula Feyerabenda wi\u0119c numery stron jakie dalej podaj\u0119 (r\u00f3wnie\u017c te w nawiasach) odnosz\u0105 si\u0119 wy\u0142\u0105cznie do tego dzie\u0142a. Ju\u017c na samym pocz\u0105tku ksi\u0105\u017cki pada godny antyracjonalisty argument, \u017ce<strong> \u201enauki przyrodnicze nie potrafi\u0105 nawet poradzi\u0107 sobie z pogod\u0105\u201d<\/strong> (s. 8). Nast\u0119pnie dowiadujemy si\u0119, \u017ce Newton u\u017cywa\u0142 niesp\u00f3jnych zbior\u00f3w za\u0142o\u017ce\u0144, gwa\u0142ci\u0142 w\u0142asne zasady i do tego jak najbardziej filozofowa\u0142 podczas uprawiania nauki. \u201eNaukowcy w pewnym sensie nie wiedz\u0105, co robi\u0105\u201d (s. 9, por. 128, 135). A jak utrzyma\u0107 filozofi\u0119 z dala od nauki? Tak naprawd\u0119 nie wiadomo jak to zrobi\u0107 (tam\u017ce).<br \/>\nNa stronie 10 Feyerabend zwraca uwag\u0119 na ciekawy dylemat: <strong>co zrobi\u0107 gdy jedna obserwacja przeczy drugiej obserwacji? Kt\u00f3r\u0105 wybra\u0107?<\/strong> Przecie\u017c je\u015bli to obserwacja jest najwy\u017cszym s\u0119dzi\u0105 to nie wiadomo <strong>kto rozstrzygnie sp\u00f3r dw\u00f3ch przecz\u0105cych sobie obserwacji bo w tym momencie nie istnieje jeszcze wy\u017csza instancja ni\u017c obserwacja<\/strong>. Jako ilustracj\u0119 tego problemu autor podaje tu z pozoru trywialny przyk\u0142ad o\u0142\u00f3wka zanurzonego w szklance wody, kt\u00f3ry jawi si\u0119 naszemu zmys\u0142owi wzroku jako zagi\u0119ty, cho\u0107 przed w\u0142o\u017ceniem do wody wydawa\u0142 si\u0119 prosty. Okazuje si\u0119, \u017ce <strong>zagi\u0119cie zanurzonego w wodzie o\u0142\u00f3wka mo\u017cemy wyja\u015bni\u0107 jedynie teoretycznie, nie b\u0119dzie to jednak wyja\u015bnienie obserwacyjne<\/strong>. Gdy spr\u00f3bujemy okre\u015bli\u0107 kszta\u0142t o\u0142\u00f3wka inaczej ni\u017c za pomoc\u0105 zmys\u0142u wzroku, na przyk\u0142ad przy pomocy zmys\u0142u dotyku, to nadal nie uzyskamy rozstrzygaj\u0105cej informacji, czy w rzeczywisto\u015bci jest on zagi\u0119ty, czy prosty. O\u0142\u00f3wek prosty, o\u0142\u00f3wek zagi\u0119ty i niewidzialny (gdy zamkniemy oczy) to niezgodne ze sob\u0105 okre\u015blenia, stanowi\u0105ce co\u015b w rodzaju pr\u00f3b definicji o\u0142\u00f3wka. <strong>Okazuje si\u0119, \u017ce nie potrafimy wskaza\u0107 nawet kryterium rozstrzygaj\u0105cego jednoznacznie, kt\u00f3ra z tych pr\u00f3b okre\u015ble\u0144 o\u0142\u00f3wka jest najdok\u0142adniejsza.<\/strong><br \/>\nNa stronie 12 pada argument, \u017ce eksperymenty w badaniach naukowych s\u0105 obarczone wieloma wadami, takimi jak potkni\u0119cia praktyczne i teoretyczne, przeoczenia wynik\u00f3w i b\u0142\u0119dne obliczenia. Dane jakie uzyskuje si\u0119 podczas eksperyment\u00f3w s\u0105 cz\u0119sto <strong>jedynie przybli\u017cone i kumulowanie<\/strong> si\u0119 takich aproksymacji zniekszta\u0142ca wyniki. Wyplenienie b\u0142\u0119d\u00f3w niejednokrotnie zajmuje ca\u0142a lata, a nawet wieki.<br \/>\nNa stronie 15 pada argument, \u017ce \u201erozprawa naukowa jest w du\u017cej mierze oszustwem\u201d i \u201eniepokoj\u0105ce w pracach naukowych jest to, \u017ce <strong>opowiadaj\u0105 nam bajki<\/strong>\u201d. Okazuje si\u0119, \u017ce nawet niejaki <strong>Medawar, laureat nagrody Nobla, napisa\u0142 rozpraw\u0119 pt. <em>Czy tekst naukowy to szachrajstwo?<\/em>.<\/strong> Z kolei<strong> Lenard i Stark, dw\u00f3ch kolejnych laureat\u00f3w nagrody Nobla, krytykowa\u0142o teori\u0119 wzgl\u0119dno\u015bci Einsteina jako \u201ewytw\u00f3r typowo \u017cydowski\u201d<\/strong> (s. 109). W tym miejscu przypomina mi si\u0119 cz\u0119sto stosowany przez \u201eracjonalist\u00f3w\u201d wy\u015bwiechtany pseudoargument, kt\u00f3ry nazywam \u201eargumentem z Nobla\u201d. Polega on na tym, \u017ce racjonalistyczni sofi\u015bci broni\u0105 niekiedy swoich \u201enaukowych\u201d roszcze\u0144 w ten spos\u00f3b, \u017ce stwierdzaj\u0105, i\u017c je\u015bli ich oponent krytykuj\u0105cy na przyk\u0142ad nauk\u0119 mia\u0142by racj\u0119, to&#8230;. dosta\u0142by ju\u017c dawno nagrod\u0119 Nobla. Wida\u0107 jak p\u0142ytki jest w rzeczywisto\u015bci ten pseudoargument, w kontek\u015bcie tego co przeczytali\u015bmy przed momentem o \u201epopisach\u201d niekt\u00f3rych laureat\u00f3w tej nagrody. Feyerabend dodaje te\u017c, \u017ce <strong>zdobywcy Nobla s\u0105 kompetentni jedynie na w\u0105skim polu<\/strong>, na kt\u00f3rym zostali nagrodzeni za swe dokonania, rozk\u0142adaj\u0105 si\u0119 jednak od razu gdy wychodz\u0105 poza to pole (s. 109).<br \/>\nFeyerabend zwraca te\u017c uwag\u0119 na to, \u017ce historia nauki jest nagminnie idealizowana i lukrowana, a wr\u0119cz fa\u0142szowana. Gdy Thomas Kuhn przeprowadza\u0142 wywiady z \u017cyj\u0105cymi jeszcze uczestnikami rewolucji kwantowej, to okazywa\u0142o si\u0119, \u017ce powtarzaj\u0105 oni ju\u017c tylko oficjaln\u0105 wersj\u0119 podr\u0119cznikow\u0105 tych wydarze\u0144, cho\u0107 sami byli ich uczestnikami. Dopiero ujawnienie im starej archiwalnej korespondencji i nieformalnych zapisk\u00f3w poczynionych na gor\u0105co w \u00f3wczesnym czasie przypomina\u0142o im jak by\u0142o naprawd\u0119. By\u0142y to zupe\u0142nie inne historie w por\u00f3wnaniu z wersj\u0105 oficjaln\u0105, kt\u00f3rej po jakim\u015b czasie bronili i kt\u00f3r\u0105 sami rozpowszechniali.<br \/>\nNa stronie 28 pada ciekawy argument, \u017ce <strong>prawa naukowe nie posiadaj\u0105 uniwersalnej i obiektywnej wa\u017cno\u015bci poniewa\u017c poj\u0119cie prawdy jest inne w r\u00f3\u017cnych kulturach.<\/strong> \u201ePrawa naukowe\u201d sformu\u0142owane w kulturze zachodniej \u201ew innej kulturze nie tylko nie s\u0105 prawdziwe, lecz nie maj\u0105 sensu\u201d (s. 28). Jest tak dlatego, \u017ce <strong>\u201eodmienne s\u0105 ich kryteria oceny tego, co ma sens, a co go nie ma\u201d<\/strong> i je\u015bli nawet przedstawiliby\u015bmy innej kulturze jakie\u015b \u201eprawa\u201d, takie jak cho\u0107by \u201eprawa Keplera\u201d, to powiedzieliby: \u201eTo be\u0142kot\u201d (tam\u017ce). Feyerabend czyni te\u017c ciekawe spostrze\u017cenie, a mianowicie takie, \u017ce <strong>dana argumentacja ma sens tylko na gruncie w\u0142asnego systemu i poza nim traci ten sens<\/strong> (s. 29). <strong>Traci ten sens r\u00f3wnie\u017c wtedy gdy dany system sam zmieni w\u0142asne standardy oceniania tego co ma sens lub go nie ma (zdarza\u0142o si\u0119 to w nauce niejednokrotnie).<\/strong><br \/>\nNa stronie 32 Feyerabend przechodzi do kolejnego ciekawego zagadnienia, jakim tym razem jest pr\u00f3ba zdefiniowania poj\u0119cia wiedzy. Okazuje si\u0119, \u017ce nawet tak podstawowe poj\u0119cie nie mo\u017ce by\u0107 zdefiniowane i wszelkie pr\u00f3by zdefiniowania \u201e<strong>wiedzy\u201d okaza\u0142y si\u0119 absurdalne.<\/strong> Po prostu <strong>nikt nie jest w stanie wskaza\u0107 gdzie tak naprawd\u0119 przebiega granica mi\u0119dzy tym co wiedz\u0105 jest, a tym co ni\u0105 ju\u017c nie jest<\/strong>. Wszelkie pr\u00f3by wytyczania przez filozof\u00f3w granic mi\u0119dzy tym co wiedz\u0105 jest, a co ni\u0105 ju\u017c nie jest, spali\u0142y na panewce r\u00f3wnie\u017c dlatego, \u017ce i tak nikt si\u0119 do tych zasad nie stosowa\u0142. Nawet Newton, cho\u0107 \u201ewytyczy\u0142 granic\u0119, wyst\u0119puj\u0105c w obronie swych bada\u0144 z zakresu optyki, i natychmiast j\u0105 przekroczy\u0142\u201d (s. 33, por. 128, 135). Teajtet odpowiada\u0142 Sokratesowi, \u017ce nawet sztuk\u0119 szewca mo\u017cna uzna\u0107 za wiedz\u0119, na co Feyerabend r\u00f3wnie\u017c zwraca nasz\u0105 uwag\u0119 (tam\u017ce). Do zbioru o nazwie \u201ewiedza\u201d mo\u017cna te\u017c dowolnie w\u0142\u0105czy\u0107 takie dziedziny jak film, teatr, poezja albo nawet poczucie w\u0142asnej warto\u015bci (s. 103). Idea, \u201e\u017ce wiedz\u0119 i, co za tym idzie, nauk\u0119 mo\u017cna uchwyci\u0107 za pomoc\u0105 prostej formu\u0142y, jest chimer\u0105\u201d, stwierdza Feyerabend (s. 33, por. 129). Ewentualna <strong>definicja wiedzy nigdy nie b\u0119dzie sko\u0144czona, pe\u0142na i wolna od zastrze\u017ce\u0144 poniewa\u017c zagadnienia wci\u0105\u017c si\u0119 zmieniaj\u0105.<\/strong> Z ka\u017cd\u0105 ewentualn\u0105 definicj\u0105 wiedzy b\u0119dzie te\u017c taki problem, \u017ce nigdy nie b\u0119dzie ona obiektywna. Wszelkie mo\u017cliwe kryteria wiedzy, jakie zostan\u0105 zaproponowane, same b\u0119d\u0105 wywo\u0142ywa\u0142y pytanie o to jakimi kryteriami kierowa\u0142 si\u0119 ustalaj\u0105cy je i tak w niesko\u0144czono\u015b\u0107. Ka\u017cda definicja wiedzy zawsze b\u0119dzie cz\u0119\u015bci\u0105 tego co pr\u00f3buje definiowa\u0107, co wp\u0119dzi j\u0105 w b\u0142\u0119dne ko\u0142o. Nie mo\u017cna po prostu zaj\u0105\u0107 stanowiska zewn\u0119trznego wobec zagadnienia wiedzy (s. 34-35, por. 126-127, 133). \u201eWiedza mo\u017ce by\u0107 do\u015b\u0107 skomplikowana, ci\u0105gle si\u0119 zmienia, a r\u00f3\u017cni ludzie m\u00f3wi\u0105 o niej r\u00f3\u017cne rzeczy. [&#8230;] Poza tym wiedza nie istnieje sobie ot tak, tworz\u0105 j\u0105 ludzie, jest jak dzie\u0142o sztuki&#8230;\u201d (s. 41).<br \/>\nNa stronie 34 Feyerabend przechodzi do om\u00f3wienia zagadnienia wiedzy w kontek\u015bcie teorii naukowych. Jak zauwa\u017ca, \u201ew wypadku skomplikowanej teorii naukowcy niemal nigdy nie wiedz\u0105 z g\u00f3ry, jakie konkretne okoliczno\u015bci ka\u017c\u0105 im j\u0105 zarzuci\u0107. <strong>Teorie bardzo cz\u0119sto zawieraj\u0105 ukryte za\u0142o\u017cenia, kt\u00f3rych cz\u0142owiek nie jest w og\u00f3le \u015bwiadom\u201d<\/strong> (s. 34, por. 59 i 98). Na stronie 35 Feyerabend zadaje ironiczne ale trafne pytanie w kontek\u015bcie przewidywalnego aspektu okre\u015blonej wiedzy: \u201eAlbo czy nie b\u0119dziesz ufa\u0142 astronomowi, kt\u00f3ry przewidzia\u0142 za\u0107mienie s\u0142o\u0144ca, nie darz\u0105c zaufaniem astrologa, kt\u00f3ry przewidzia\u0142 trz\u0119sienie ziemi?\u201d.<br \/>\nNa stronie 48 Feyerabend roztropnie zauwa\u017ca, \u017ce skoro w nauce zmienia si\u0119 ci\u0105gle wyposa\u017cenie eksperymentalne to nawet<strong> teorie uznane niegdy\u015b za b\u0142\u0119dne mog\u0105 zosta\u0107 ponownie uznane za prawdziwe.<\/strong> Jako przyk\u0142ad takich teorii Feyerabend podaje zarzucone dawno temu atomizm i ide\u0119 ruchomej Ziemi, kt\u00f3re z czasem zosta\u0142y ponownie zrehabilitowane (s. 13, por. 89 i 115).<br \/>\nOd strony 47 Feyerabend rozpoczyna rozwa\u017cania na temat wp\u0142ywu obserwatora na postrzegan\u0105 rzeczywisto\u015b\u0107. Ju\u017c staro\u017cytny filozof grecki Protagoras zauwa\u017ca\u0142, podobnie jak wsp\u00f3\u0142czesna fizyka kwantowa, \u017ce <strong>obserwator wp\u0142ywa na to co obserwowane i pewne rzeczy (takie jak kolory) nie istniej\u0105 wr\u0119cz samodzielnie bez obserwatora.<\/strong> <strong>Wedle wsp\u00f3\u0142czesnej fizyki kwantowej nie mo\u017cna jednoznacznie okre\u015bli\u0107 po\u0142o\u017cenia i p\u0119du cz\u0105stki.<\/strong> Wiedza o jednym z tych parametr\u00f3w unicestwia nasz\u0105 wiedz\u0119 o drugim z tych parametr\u00f3w. W zasadzie to nie tylko nasza wiedza o cz\u0105steczce staje si\u0119 nieokre\u015blona, ale nieokre\u015blona staje si\u0119 sama cz\u0105steczka. Nie istnieje nawet co\u015b takiego jak jej po\u0142o\u017cenie i to w zasadzie odnosi si\u0119 do wielu innych par wielko\u015bci fizycznych, takich jak sk\u0142adowe x i y spinu (s. 49-50, por. 71). Oznacza to po prostu niepoznawalno\u015b\u0107 natury i istoty rzeczy oraz podwa\u017cenie idei, \u017ce rzeczywisto\u015b\u0107 istnieje niezale\u017cnie od ludzkiego my\u015blenia i dzia\u0142ania (s. 126), co stawia w fatalnym po\u0142o\u017ceniu roszczenia \u201eracjonalist\u00f3w\u201d twierdz\u0105cych, \u017ce <strong>nauka wcze\u015bniej czy p\u00f3\u017aniej wszystko pozna i zosta\u0142o ju\u017c niewiele do poznania.<\/strong> Rozum i rzeczywisto\u015b\u0107 s\u0105 zarazem przedmiotem jak i czynnikiem bada\u0144 (s. 127, por. 133).<br \/>\nNa stronach 54-55 Feyerabend dokonuje ciekawego spostrze\u017cenia odnotowuj\u0105c, \u017ce tak naprawd\u0119 nie obalamy nic obserwacyjnie i ka\u017cde \u201eporz\u0105dne rozumowanie obalaj\u0105ce jak\u0105\u015b tez\u0119 odwo\u0142uje si\u0119 do s\u0105d\u00f3w metafizycznych!\u201d (s. 55). We\u017amy cho\u0107by znany potoczny przyk\u0142ad z bia\u0142ym krukiem, kt\u00f3ry obala tez\u0119, \u017ce wszystkie kruki s\u0105 czarne. Pozornie wszystko wydaje si\u0119 tu proste, jak zauwa\u017ca Feyerabend. Wystarczy obserwacja zaledwie jednego bia\u0142ego kruka aby obali\u0107 tez\u0119, \u017ce wszystkie kruki s\u0105 czarne. Ale wcale nie jest to proste. Sk\u0105d bowiem wiadomo, \u017ce zaobserwowany kruk na pewno jest bia\u0142y? Nie wystarczy stwierdzi\u0107, \u017ce obserwujemy bia\u0142ego kruka, trzeba okre\u015bli\u0107 o jaki rodzaj bieli chodzi. Jak bowiem potraktujemy przyk\u0142ad w kt\u00f3rym kruk sta\u0142 si\u0119 bia\u0142y jedynie z powodu jakiej\u015b choroby? <strong>Jak wida\u0107 sama obserwacja nie wystarcza i musimy i tak zaanga\u017cowa\u0107 teori\u0119, czyli metafizyk\u0119 do obalenia jakiej\u015b innej \u201eobserwacji\u201d.<\/strong> Tak naprawd\u0119 nigdy nie obalamy jednej \u201eobserwacji\u201d za pomoc\u0105 drugiej \u201eobserwacji\u201d, ale wykazujemy <strong>gdzie\u015b jedynie niezgodno\u015b\u0107 s\u0142\u00f3w<\/strong>, zauwa\u017ca Feyerabend. Ciekawe jest te\u017c jego spostrze\u017cenie, \u017ce tak naprawd\u0119 nie ma \u017cadnej r\u00f3\u017cnicy mi\u0119dzy<strong> teori\u0105 postrzegania i teori\u0105 pami\u0119ci: ka\u017cda \u201eobserwacja\u201d odwo\u0142uje si\u0119 <em>de facto<\/em> do naszej pami\u0119ci, a nie obserwacji <em>in situ<\/em> <\/strong>(s. 54-55, por. 61).<br \/>\nNa stronach 67-68 <strong>Feyerabend por\u00f3wnuje nauk\u0119 do muzyki oraz j\u0119zyka i zauwa\u017ca, \u017ce muzyka jest wynikiem komponowania, a nie stosowania zasad, tak samo j\u0119zyk jest wynikiem m\u00f3wienia, a nie stosowania regu\u0142.<\/strong> Odnosi to nast\u0119pnie do nauki i zauwa\u017ca, \u017ce ta ostatnia te\u017c by\u0142a w zasadzie uprawiana bez regu\u0142. Panowa\u0142a istna samowolka, jak pokazuje historia nauki. Teorie naukowe koliduj\u0105 ponadto z licznymi faktami (s. 70, por. 88).<br \/>\nNa stronie 75 Feyerabend stwierdza, \u017ce \u201e<strong>czysto logiczne rozwa\u017cania s\u0105 nie tylko naiwne, lecz w og\u00f3le nie maj\u0105 sensu<\/strong>\u201d, po czym dodaje na stronie 84, \u017ce w przypadku dowolnej teorii naukowej \u201emo\u017cna wskaza\u0107 liczne niezgodne z ni\u0105 wyniki eksperyment\u00f3w\u201d, a nawet \u201emo\u017cna wskaza\u0107 eksperymenty podwa\u017caj\u0105ce ten wynik &#8211; i tak dalej\u201d. Nie ma \u201eczystych potwierdze\u0144\u201d, dodaje Feyerabend, zauwa\u017caj\u0105c r\u00f3wnie\u017c, \u017ce<strong> ka\u017cd\u0105 teori\u0119 naukow\u0105 otacza ocean anomalii, kt\u00f3rych elementy rodz\u0105 dalsze anomalie, kiedy pr\u00f3bujemy je potwierdza\u0107.<\/strong><br \/>\nNa stronie 85 Feyerabend zauwa\u017ca, \u017ce <strong>nie ma r\u00f3wnie\u017c jednej logiki, istniej\u0105 bowiem r\u00f3\u017cne systemy logiczne, jedne bardziej realistyczne, inne mniej<\/strong>. Poza tym logika stosuje si\u0119 do danego rozumowania dop\u00f3ty, <strong>dop\u00f3ki elementy tego rozumowania (idee, poj\u0119cia) pozostaj\u0105 stabilne.<\/strong> Jednak w \u017cyciu rzadko si\u0119 to zdarza, a do tego <strong>\u201eodr\u00f3\u017cnienie prawd logicznych od prawd empirycznych to odr\u00f3\u017cnienie bez r\u00f3\u017cnicy.<\/strong> Jedne i drugie mog\u0105 zosta\u0107 zrewidowane &#8211; jedne i drugie mog\u0105 pa\u015b\u0107 &#8211; r\u00f3\u017cne s\u0105 tylko mowy pogrzebowe. Dla tych, kt\u00f3rzy czytali Quine&#8217;a, to oklepana sprawa\u201d (s. 85, por. 145). Feyerabend uzupe\u0142nia te rozwa\u017cania ponurym \u017cartem, \u017ce dla umieraj\u0105cego cz\u0142owieka \u017cadnym pocieszeniem nie jest informacja, \u017ce jego \u015bmier\u0107 nie by\u0142a logicznie konieczna i s\u0105 to tylko puste s\u0142owa (tam\u017ce). <strong>Pytanie \u201eczy jeste\u015b smutny\u201d jest cz\u0119\u015bci\u0105 z\u0142o\u017conego zjawiska psychologicznego, kt\u00f3re rozpada si\u0119 w momencie gdy jaki\u015b logik zaczyna wyodr\u0119bnia\u0107 jego semantyczne sk\u0142adniki<\/strong> (s. 97).<br \/>\nNa stronie 91 Feyerabend odnotowuje, \u017ce <strong>wiele idei, b\u0119d\u0105cych dzi\u015b elementami pozornie nowoczesnej wiedzy naukowej, powsta\u0142o ju\u017c w staro\u017cytno\u015bci<\/strong>. Dalej zauwa\u017ca te\u017c (s. 95), \u017ce by\u0142 czas gdy <strong>wiele idei naukowych mia\u0142o solidn\u0105 podbudow\u0119 empiryczn\u0105 i teoretyczn\u0105, jak cho\u0107by teoria eteru i teoria flogistonowa, a mimo to zosta\u0142y z czasem uznane za b\u0142\u0119dne.<\/strong> Zn\u00f3w pojawia si\u0119 wi\u0119c problem, \u017ce nawet dobre obserwacje nie potwierdzaj\u0105 raz na zawsze \u017cadnej teorii i inne obserwacje lub nawet jaka\u015b inna teoria mog\u0105 doprowadzi\u0107 do uznania wcze\u015bniejszych obserwacji za nieistotne. \u017badna obserwacja nie jest tym samym ostatecznie rozstrzygaj\u0105ca.<br \/>\nNa stronie 95 Feyerabend stawia bardzo ciekawy problem i zadaje pytanie: <strong>co by by\u0142o gdyby nauka odkry\u0142a, \u017ce inteligencja i uczucia s\u0105 warunkowane genetycznie i w zwi\u0105zku z tym istniej\u0105 rasy b\u0119d\u0105ce niebezpieczne dla ludzko\u015bci?<\/strong> Czy \u201eracjonali\u015bci\u201d r\u00f3wnie\u017c wtedy poparliby nauk\u0119 gdyby uzna\u0142a ona, \u017ce nale\u017cy dokona\u0107 fizycznej eksterminacji takich ras? Nauka zreszt\u0105 nie raz ju\u017c tak uzna\u0142a, tak by\u0142o cho\u0107by w przypadku eugeniki. Feyerabend odsy\u0142a do pracy Stevena Goulda pt. <em>The Mismeasure of Man<\/em> oraz do pracy Kevlesa pt. <em>In the Name of Eugenics<\/em>, w kt\u00f3rych mo\u017cna znale\u017a\u0107 jeszcze wi\u0119cej przyk\u0142ad\u00f3w (s. 96).<br \/>\nNa stronie 98 Feyerabend dokonuje ciekawego spostrze\u017cenia, \u017ce nawet opisanie jednej minuty z \u017cycia jednostki mog\u0142oby zabra\u0107 ca\u0142e miesi\u0105ce i taki opis nigdy nie wyczerpa\u0142by zagadnienia. Po prostu nie istnieje dobrze zdefiniowany i ograniczony zbi\u00f3r fakt\u00f3w, kt\u00f3ry mo\u017cna by nazwa\u0107 \u201ewszystkie fakty z \u017cycia osoby XY, kt\u00f3re wyst\u0105pi\u0142y pomi\u0119dzy 11.24 a 11.25 w poniedzia\u0142ek, 25 czerwca 1989 roku\u201d (tam\u017ce).<br \/>\nNa stronie 100 Feyerabend przechodzi do analizy zagadnienia obiektywizmu i rozprawia si\u0119 z cz\u0119sto powtarzanym potocznym mitem, \u017ce idea obiektywizmu gwarantuje rzekomo dotarcie do sedna rzeczy, w przeciwie\u0144stwie do uj\u0119cia subiektywnego. Dlaczego r\u00f3wnie dobrze nie mo\u017cna jednak za\u0142o\u017cy\u0107 odwrotnie, \u017ce subiektywne podej\u015bcie do sprawy u\u0142atwia jeszcze bardziej dotarcie do istoty rzeczy? <strong>Wszystko jest przecie\u017c i tak ska\u017cone naszym subiektywizmem skoro nie postrzegamy nic bez udzia\u0142u naszych umys\u0142\u00f3w<\/strong>. Poza tym jak w\u0142a\u015bciwie uzasadni\u0107 rozr\u00f3\u017cnienie mi\u0119dzy tym co subiektywne, a tym co obiektywne, pyta Feyerabend? \u201eStara idea obiektywno\u015bci, kt\u00f3ra nie jest niczym innym, jak odbiciem ja\u0142owo\u015bci jej wynalazc\u00f3w\u201d (s. 93). Feyerabend dodaje r\u00f3wnie\u017c, \u017ce obiektywizm nie jest apriorycznym sk\u0142adnikiem nauki lecz co najwy\u017cej zawodnym podej\u015bciem badawczym (s. 100).<br \/>\nNa stronie 112 Feyerabend zadaje ciekawe pytanie:<strong> je\u015bli przyjmujemy nauk\u0119 na jej w\u0142asnych warunkach, to czemu nie religi\u0119?<\/strong> Pisze te\u017c, \u017ce w nauce wyst\u0119puje wiele \u201esprzeczno\u015bci\u201d (s. 111) i uzupe\u0142nia dalej t\u0119 my\u015bl o spostrze\u017cenie, \u017ce nawet \u201espos\u00f3b \u017cycia, kt\u00f3ry wydaje si\u0119 dziwny i nienaukowy, mo\u017ce mie\u0107 samoistn\u0105 warto\u015b\u0107\u201d (s. 120, por. 129-130). <strong>Nauka jest tylko \u201ejedn\u0105 z wielu form wiedzy\u201d<\/strong> (s. 136).<br \/>\nNa stronie 125 Feyerabend zauwa\u017ca, \u017ce \u201e<strong><em>nie mo\u017ce istnie\u0107 \u017cadna teoria rozumu<\/em> [&#8230;] nie mo\u017ce istnie\u0107 teoria poznania ani teoria rzeczywisto\u015bci\u201d<\/strong> (kursywa jak w oryginale, por. 146-147). Jest tak dlatego, \u017ce <strong>wszystkie teorie s\u0105 wci\u0105\u017c dopasowywane do nowych danych i pojawianie si\u0119 nowych danych jest procesem niezako\u0144czonym, w\u0142a\u015bciwie niesko\u0144czonym.<\/strong> Nikt nie mo\u017ce wi\u0119c powiedzie\u0107, \u017ce \u201epozna\u0142 rzeczywisto\u015b\u0107\u201d i to tylko taka \u201emowa-trawa\u201d, jak okre\u015bla to Feyerabend. Jedyne co mamy to rozw\u00f3j i opowie\u015b\u0107 (s. 125). \u201e[&#8230;] nigdy nie mamy ca\u0142o\u015bciowego ogl\u0105du rzeczywisto\u015bci, nawet w przybli\u017ceniu, bo to by znaczy\u0142o, \u017ce przeszli\u015bmy przez wszystkie mo\u017cliwe pr\u00f3by, tj. \u017ce znamy histori\u0119 \u015bwiata, nim jeszcze \u015bwiat dobieg\u0142 ko\u0144ca\u201d (s. 131, por. 135).<br \/>\nNa stronie 126 Feyerabend wywleka sw\u00f3j ulubiony antyracjonalistyczny argument powo\u0142uj\u0105cy si\u0119 na okoliczno\u015b\u0107, \u017ce <strong>nie istnieje jedna nauka, kt\u00f3ra m\u00f3wi jednym g\u0142osem.<\/strong> Istnieje jedynie wiele <em>sprzecznych<\/em> wzgl\u0119dem siebie uj\u0119\u0107. <strong>Nie ma te\u017c ogniw umo\u017cliwiaj\u0105cych po\u0142\u0105czenie ze sob\u0105 wynik\u00f3w r\u00f3\u017cnych nauk.<\/strong> Feyerabend daje tu przyk\u0142ad, \u017ce nie istnieje cho\u0107by ogniwo \u0142\u0105cz\u0105ce teori\u0119 elastyczno\u015bci z fizyk\u0105 wielkich energii, a profesor Truesdell z Uniwersytetu Johna Hopkinsa neguje wr\u0119cz mo\u017cliwo\u015b\u0107 zaistnienia takiego ogniwa. Tak samo bezsensowne s\u0105 pr\u00f3by \u0142\u0105czenia mechaniki kwantowej z fizyk\u0105 klasyczn\u0105, kt\u00f3ra mia\u0142aby by\u0107 przypadkiem granicznym tej pierwszej.<br \/>\nNa stronie 129 Feyerabend stwierdza, \u017ce nie istnieje taka definicja nauki, kt\u00f3ra obejmowa\u0142aby wszelkie mo\u017cliwe w niej przekszta\u0142cenia, a <strong>podstawowe poj\u0119cia \u015bwiatopogl\u0105d\u00f3w nigdy nie s\u0105 zapi\u0119te na ostatni guzik i s\u0105 wieloznaczne<\/strong>. Stwierdza te\u017c, \u017ce \u015bwiat zachodni jest wr\u0119cz \u201epokryty \u0142ajnem nauki\u201d (tam\u017ce).<br \/>\nTyle je\u015bli chodzi o spostrze\u017cenia Paula Feyerabenda w ksi\u0105\u017cce <em>Dialogi o wiedzy<\/em>. Wynotowa\u0142em g\u0142\u00f3wnie te jego my\u015bli, kt\u00f3re bardziej ni\u017c inne przypad\u0142y mi do gustu i uzna\u0142em je za przydatne do polemiki z \u201eracjonalistami\u201d. Nie oznacza to oczywi\u015bcie, \u017ce reszta omawianej ksi\u0105\u017cki nie jest ju\u017c ciekawa. Wr\u0119cz przeciwnie, wci\u0105\u017c polecam lektur\u0119 ca\u0142ej tej pracy, jak i w zasadzie wszystkich innych jego ksi\u0105\u017cek. Feyerabend jest konsekwentnym ex-racjonalist\u0105 i pokazuje nam za pomoc\u0105 techniki redukowania do absurdu, \u017ce \u201enaukowy racjonalizm\u201d obala sam siebie, nie posiadaj\u0105c przy tym \u017cadnego umocowania w niczym obiektywnym i niezale\u017cnym. W tym znaczeniu pogl\u0105dy Feyerabenda, cho\u0107 nie s\u0105 <em>stricte<\/em> chrze\u015bcija\u0144skie, mog\u0105 okaza\u0107 si\u0119 jak najbardziej przydatne dla apologety chrze\u015bcija\u0144skiego chc\u0105cego polemizowa\u0107 z samozwa\u0144czymi \u201eracjonalistycznymi szermierzami rozumu\u201d.<br \/>\nJan Lewandowski, wrzesie\u0144 2017\n<\/div>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Przedstawiam profil \u015bwiatopogl\u0105dowy Paula Feyerabenda, jednego z najciekawszych filozof\u00f3w XX wieku, kt\u00f3ry wywo\u0142a\u0142 spore zamieszanie swoimi publikacjami, szczeg\u00f3lnie w\u015br\u00f3d &#8222;racjonalist\u00f3w&#8221; i naukowc\u00f3w. \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 W niniejszym tek\u015bcie chcia\u0142bym nieco przybli\u017cy\u0107 sylwetk\u0119 mentaln\u0105 Paula Feyerabenda (1924-1994), na pogl\u0105dy kt\u00f3rego&hellip; <\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_sitemap_exclude":false,"_sitemap_priority":"","_sitemap_frequency":"","footnotes":""},"categories":[974],"tags":[],"class_list":["post-1432","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-ateizm"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/beniuk.gr5.pl\/apologetyka2\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1432","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/beniuk.gr5.pl\/apologetyka2\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/beniuk.gr5.pl\/apologetyka2\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/beniuk.gr5.pl\/apologetyka2\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/beniuk.gr5.pl\/apologetyka2\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=1432"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/beniuk.gr5.pl\/apologetyka2\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1432\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/beniuk.gr5.pl\/apologetyka2\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=1432"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/beniuk.gr5.pl\/apologetyka2\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=1432"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/beniuk.gr5.pl\/apologetyka2\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=1432"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}